wtorek, 15 grudnia 2015

First ♣

Amy Colins wzorowa idealna cichutka uczennica. Nigdy nie omija lekcji, zawsze przygotowana i według nauczycieli bez wad. Lekcje codziennie mam na rano. Dla mnie bardzo wcześnie rano. Na 8 p.m. mam osiem lekcji lekcyjnych i zajęcia co daje mi koniec o 4 p.m. Zanim wrócę do domu będzie 5 p.m. Lekcje i nauka zajmą mi pewnie z trzy godziny. Marudzenie matki przy kolacji to norma. Następnie kąpiel. Tak chodzi spać po 9 p.m. ponieważ wstaje wcześniej niż powinnam. Dzisiaj również tak wstałam. Jest cholernie zimno. Wieje wiatr i musze ubrać kurtkę. Zaczyna się. Kurtki i szaliki. Czapka i rękawiczki. Tylko w tej wsi w połowie grudnia zamiast śniegu wieje gorzej niż na Syberii. Mieszkam w tym zadupiu od urodzenia.. Zawsze ta sama pogoda. Czasem też pomyślę, aby nie iść do szkoły. Jednak jako ja nie mogę  tak, bo kto to widział. Potem jak matka się dowie to znowu zacznie marudzić. Wymarzyła sobie idealną córeczkę i musze MUSZE być taka jak ona chce abym była. Dla świętego spokoju zgadzam się na to. To była dygresja. Teraz wróćmy do dzisiejszej szarej rzeczywistości w której siedzę jak co rano w autobusie na samym końcu. Słuchawki podłączone do mojego telefonu i już miałam popaść w nutach i literach, ale blondynka usiadła koło mnie.
-REGAN!
-No cześć mała!
-Tylko nie mała dobra.
-Aaaa no tak skończyłaś już 17 lat. Te dzieci tak szybko dorastają.
-Nie jesteś dużo starsza wiec się zamknij.
-Wzorowa uczennica używa takich słów no nie ładnie. Po za tym to aż rok, który czyni mnie pełnoletnia a ciebie nie.
-W przeciwieństwie do ciebie nie brałam ani nie paliłam.
-A alkohol?
-Alkohol próbował przez ciebie.
-Ale próbowałaś, a życie jest tylko jedno.
-Moja mama cię nienawidzi.
-Wiem. Twierdzi, że mam na ciebie zły wpływ. Przecież nie karze ci jarać ani nic z tych rzeczy. Po prostu się przyjaźnimy a to, że jesteśmy trochę inne to
-Nie jest jej problem -resztę drogi przejechałyśmy w ciszy. Ona wysiadła przystanek przede mną. Kiedy wyszłam z autobusu dopadła mnie znowu moja kochana szkoła. Ta szkoła to istne bagno. Pełno licealistów stojących w grupkach. Osoby grające w szkolnej drużynie nie rozmawiają z ludźmi z kółka matematycznego. W tej szkole twoja pasja ocenia twoją inteligencję. To jest chore. Dla nauczycieli osoby z pasją inną niż nauka to osoby głupie. Moim zdaniem każdy powinien mieć pasję, ale każdy jest inny i nie wszyscy będą mieli ją związaną ze szkoła. Jak na to liceum jestem osoba bardzo tolerancyjną. Ludzie z mojego 'stolika' uważają, że są najlepsi a reszta to błazny. Tak bo to przy którym siedzisz stoliku świadczy o tym jakim jesteś człowiekiem. Dlatego właśnie nie mam znajomych i cieszę się z tego. Mam tylko Regan. Jest moją przyjaciółką i nie zamieniłabym ją na nikogo innego. Jest 'inna' niż wszyscy ale to czyni ją wyjątkową. To nigdy nie powinno poróżniać ludzi.. Każdy jest inny. Nie śmieszy mi się do poznawania nowych ludzi. Nie potrzebuje do szczęścia znać wszystkich osób w szkole. Z zwłaszcza w tej szkole.  Chce po prostu mieć święty spokój ze strony matki i rówieśników. Idąc do klasy na lekcje zahaczyłam o moją szafkę w której szczerze powiedziawszy mam wszystkie książki. Nie biorę ich do domu. Wszystkie zadania robię po lekcjach na zajęciach, a w zeszytach mam tylko to czego mamy się nauczyć. Na każdej godzinie lekcyjnej pani mnie chwaliła, a oczerniała innych mówiąc, że nie znajdą pracy itp. Ja się uczę tylko po to, abym mogła sobie poradzić bez matki. Dzisiaj nauczyciele zadali wyjątkowo mało. Po zajęciach szłam na przystanek, kiedy zaczepiła mnie grupka chłopaków.
-Co ty tak sama idziesz? - powiedział jeden.
-Proszę przepuście mnie.
-Oj maleńka nie uciekaj tak szybko - chwycił mnie za rękę i przybliżył.
No to mam przejebane.
-PUSZCZAJ JĄ! - krzyknął ktoś w kapturze.
-Cos ty powiedział?
-Puść ją!
-Lepiej odejdź, bo tobie też stanie się krzywda gówniarzu.
-Trzeci raz nie powtórzę! - na te słowa wszyscy zaczęli się śmiać.
-My się tylko pobawimy i ją puścimy - powiedział na to jedne z nich śmiejąc się,
-Zostaw ją powiedziałem! - zmienił ton na bardziej wkurzony. Widziałam jak zaciska pięści. Oni popchnęli mnie na ziemie i podchodzili do niego.
-Uciekaj!
-A ty? - zapytałam się jak kretynka. On podniósł głowę, jednak nie wydziałam jego twarzy. Wyłonił się z ciemności jego uśmiech.
-Ja sobie poradzie kochanie.
Zaczęłam biec na przystanek tak szybko jak tylko miałam siły w nogach. Przy samym autobusie odwróciłam się i spojrzałam w to miejsce. Ta sama grupka kłóciła się sama ze sobą, jednak tajemniczego obrońcę nigdzie nie było. Nagle zobaczyłam jak wychodzi z uliczki obok nakładając na swoją twarz kaptur.
Jak on to zrobił?
Było to jednak za daleko, abym zobaczyła jego twarz. Uśmiechnęłam się sama do siebie. Siedząc już w autobusie patrzyłam przez chwilę w okno myśląc kto to był. Nawet nie wiem jak wygląda. Nie mam nawet okazji mu podziękować.

                                           ********
Przy kolacji matka tym razem nie krzyczała. W spokoju, bez rozmowy zjadłyśmy. Poszłam się umyć i zrobić siku przed snem. Już miałam się kłaść, jednak telefon mi zawibrował.
Regan: Idziesz ze mną?
Amy: Nie
Regan: Chodź będzie fajnie
Amy : NIE
Regan: Nie bądź taka
Amy: Nie chce.. Przecież mnie znasz
Regan: No dobra.. Ale w sylwestra idziesz na pewno. Ktoś chce Cię poznać.
Amy: Jaasne
Odłożyłam telefon. Zasnęłam.
Następnego dnia obudziłam się z okropnym bólem głowy. Moja matka zadzwoniła do wychowawczyni tłumacząc jej, że rozchorowałam się.
Przed samymi świętami. Świetnie.
Moje dni wyglądały ciekawie. Leżałam przez ostatni tydzień w łóżku. Dwudziestego trzeciego grudnia Regan przyszła i podarowała mi bluzkę.
-Regan jak ty mnie denerwujesz!
-Wiem, że byłaś chora i nie miałaś jak mi kupić prezentu. Specjalnie kupiłam ci taką bluzkę. Ubierzesz ją na sylwestra.
-Ja nie idę. Wiesz o tym.
-Idziesz. To będzie mój prezent
-Czemu ci tak zależy abym szła?
-Bo będą tam same ciacha. Ten nowy nawet
-I co z tego?
-To, że ze mną idziesz.
-Ale..
-Nie ma ale idziesz i już. A z matką to spokojnie śpisz u mnie i mam wyjebane czy mnie lubi czy nie.
Po co ja wyzdrowiałam. Może znowu zachoruje. 
Schowałam głowę pod kołdrę. A ona zaczęła mnie łaskotać.

                                              *****
Jak zwykle moja matka miała sapy. Nawet w wigilie... Nie mogłyśmy normalnie zjeść bez krzyków, bez jej nie dociekania dlaczego dostałam taką, a nie wyższą ocenę.
-Mamo nie musze być najlepsza w klasie
-Musisz! Nie pyskuj! Robię to dla twojego dobra! Do swojego pokoju! W spokoju przez ciebie nie można kolacji wigilijnej zjeść - zaczęła krzyczeć. Poszłam więc tam gdzie mi kazała, jednak nie byłam całkiem w moim pokoju. Siedziałam na dachu, na który można było wejść przez jedno okno z moich czterech ścian. 
-Co się stało?
-Jezu wystraszyłeś mnie. 
-Przepraszam. Nie chciałem... -usiadł koło mnie
Zawsze jest gdy go potrzebuje.
-Nawet w wigilie matka krzyczy?
-Skąd wiesz?
-Słyszałem no i widzie twoja minę.
-W sumie przyzwyczaiłam się, więc jakoś mnie to już nie rusza.
-Wiesz co?
-Tak?
-Masz
-Nie jest mi zimno.
-Trzęsiesz się
-Oghh irytujesz mnie
-Proszę bardzo.
-W ogóle to dziękuje za pomoc.
-W? - spojrzał na mnie zdziwiony i usiadł. Leżał patrząc w gwiazdy.
-Z tymi kolesiami.
-Skąd wiesz, że..
-Na początku nie wiedziałam, jednak potem skojarzyłam..
-KURWA
-Nie klnij
-Lubisz to
-Wal się
-Nie klnij - zaczęliśmy się śmiać.
Amy?
-Tak mam na imię.
-Znasz tego nowego?
-Nialla? - pokiwał głową.
Tego przystojnego blondyna, którego chce mi Regan przedstawić. Wkurwia mnie.
-Tylko z gadania dziewczyn i podobno jest wredny.
-Okej
Jebać.. Zapytam..
-Wiesz co...
-Tak?
-Nigdy nie widziałam twojej twarzy..
-Amy ja muszę iść.
Jak zwykle.
Uśmiechnęłam się tylko sztucznie i poszedł. Ja weszłam do pokoju. Spojrzałam na kalendarz.
Trzydziesty pierwszy grudnia jest za tydzień.
Stwierdziłam, że pójdę tylko dla Regan. Po godzinie się zmyje i nikt mnie nawet nie zobaczy. Mam taką nadzieje... 
Głupi telefon.
-Amy!
-Cześć Meg
-Mam do Ciebie wielką proźbę.
-Jaką?
-Niespodziankę dla Regan
-Mów
-Ty idziesz na sylwestra do Matta, prawda?
-Niestety..
-To zróbmy tak...

______________________________________________
1 ROZDZIAŁ WAS WITA.. MAM NADZIEJE,ŻE SIĘ PODOBA. PROSZĘ WAS O KOMENTARZE I WASZĄ SZCZERĄ OPINIE. TO DLA MNIE BARDZO WAŻNE.

←DODAJ SIĘ DO OBSERWUJĄCYCH. TO NIE GRZYZ

↓ JEŚLI MASZ TWITTERA PODAJ SWÓJ USERMANE. BĘDĘ CIĘ INFORMOWAĆ.
☼JEŚLI MASZ COŚ INNEGO TO OCZYWIŚCIE TEŻ MOŻESZ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz