sobota, 6 lutego 2016

Second ♣

Jest trzydziesty pierwszy grudnia. SYLWESTER! Tak bardzo się cieszę. Możecie mnie już zabić. Musze iść na tą imprezę do tego nowego, bo obiecałam Regan. Mogłam jej powiedzieć, że kupie jej zegarek. Kurde zawsze się musze w coś wpakować. Ja nie chce tam iść. Znając mnie będę podpierać ściany. Obiecuję sobie, że jeśli jakiś ktoś będzie mnie zaczepiał przypieprze mu z krzesła bądź z kieliszka. Po czym przeproszę właściciela za pobity kieliszek i wyjdę.Czemu ona się uparła na tą imprezę. Ten dzień zapowiada się genialnie. Matka krzyczy, bo nie posprzątałam w SWOIM pokoju. Będzie miała gości. To jej goście, nie moi. Wymyśliła również, że moja kuzynka będzie spała u mnie w pokoju,wiec ja mam się zmyć.
Zajebiście.
Mam klucze do swojego pokoju. Zamknę i niech mnie w dupę pocałuje. Ona nie myśli o mnie wiec ja nie będę myśleć o niej.
-Amy!!!
Kurwa mać.
-Co?
-Posprzątałaś?
-Nie!
-Ale już na dół!
-Co?
-Jak nie posprzątasz to nie pójdziesz na imprezę.
-Dobrze. Nie ma problemu. To nawet lepiej.
Już byłam w połowie schodów, gdy krzyknęła.
-Kurwa Amy tam będzie spała Jase.
-To są twoi goście nie moi więc sory.
-Amy!
-Tak mi dałaś na imię matko.
-Albo sprzątasz, albo zostajesz w domu z nami.
-Zostaje w domu w SWOIM pokoju.
-Masz wyjść z domu!
-Dobra!! - wrzasnęłam na krzyk mamy i trzasłam drzwiami od pokoju. Zamknęłam je na klucz.
Nikt tu nie wejdzie. Zwłaszcza ona.



*******

Owinięta ręcznikiem wyszłam z łazienki. Napisałam Regan SMS-a i rzuciłam telefon na łóżku. Włączyłam lokówkę.
-Siemanko!
-Wystraszyłeś mnie dupku
-Wiem
-Nie rób tego więcej gdy stoję w ręczniku!
-Wtedy jest najlepiej
-Wypchaj się
-Mów co jest
On mnie bardzo dobrze znał. To jest aż dziwne.
-Matka mnie wkurwiła i do tego muszę iść na imprezę.
-Idziesz na sylwestra na którym będzie chłopak, który jest pożądany przez wszystkie laski w szkolę? Ja nie wiem o co ci chodzi. Mi się wydaje, że jest całkiem okej.
-A ja nie. Ta impreza i właściwie ON sprawie,że mam ochotę zapaść się pod ziemie.
-Oh daj spokój. Poznaj go. Może wcale nie będzie tak źle.Podobno to styl bad boya - powiedział ostatnie zdanie w tak uwodzicielski sposób,że aż parsknęłam śmiechem - Co?!
-Na mnie to nie działa. - nie mogłam się powstrzymać od śmiechu. Czułam,że zaraz się popłacze.
-Ja się zbieram.
-Okej
-Odwróciłam się w stronę okna. Wychodził na dach a z dachu na drzewo, które jak byłam mała posadził tuż przy moim oknie. Zastanawiam się, dlaczego się przy nim nie krępuje. Stałam przed nim w ręczniku, a nawet nie wiem jak wygląda. Muszę to zmienić.

*******

Wyszło wszystko tak jak chciała moja mama. Z wyjątkiem mojego pokoju, ale mama nie musiała wiedzieć. Biedna Jase nie będzie miała gdzie spać. Ojej. Głupia suka. Udaję miłą niewinną dziewczynkę, a to tak na prawdę to mała zdzira. Zawsze mnie gryzła i przeklinała na mnie jak się bawiłyśmy. Jest ode mnie młodsza a zachowuje się jak nie wiadomo kto. Kiedy mówiłam to mamie to ona wierzyła jej. Przecież Jase była taka idealna. Moja mama zawsze chciała abym taka była. Chodź nie wiem czy tą kobietę mogę nazywać moja matką. Jedyne co dla mnie zrobiła to nosiła mnie przez 9 miesięcy i urodziła. W bólach oczywiście. Tak tak poród to ból,ale nie tylko to jest ważne. Wychowanie, dom i przede wszystkim życie zawdzięczam mojemu ojcu. Tylko dzięki niemu tu jestem i tylko dla tego,że on mnie chciał ta kobieta mnie urodziła. Chciała mnie usunąć. Słyszałam ich kłótnie jak byłam mała. Lekarze twierdzą,że mój tatuś zmarł przez otrucie się czymś starym.Pewnie to ta suka to zrobiła,bo mi poświęcał więcej uwagi. Czasem mam wrażenie, że ona go nigdy nie kochała. Ciągle podrywa facetów. Do tego młodszych. Raz próbowała poderwać Luke'a. Mojego i Regan kolegę GEJA.
Nagle usłyszałam wibrację komórki.
Regan:Gotowa?
Amy: Moment
.
Szybko założyłam boty i narzuciłam szarą bluzę. Zamknęłam drzwi w pokoju. Już miałam wychodzić,kiedy moja mama mi w tym przeszkodziła.
Ciągle mówię, że moja mama. Musze się ogarnąć.
-Tak?
-Posprzątałaś?
-Tak. Będę spała u Regan - kiedy wypowiedziałam jej imię, już widziałam jaką krzywą i zniesmaczoną minę zrobiła. Jedynak nic nie powiedziała wiec wyszłam.
-Ślicznie ci - powiedziała patrząc na mój strój. Miałam na sobie biało-złote superstary,szarą bluzę i czarne rurki z dziurami w kolanach oraz białą luźną bluzkę bez rękawów.
-To przez te nowe włosy.
-Rzeczywiście. Ładnie ci w nich.
Uśmiechnęłam się


-Ten dom jest ogromny!
-Mówiłam,że będzie dużo ludzi.
Patrzyłam z nie dowierzeniem na wielki dom z basenem. Kiedy weszłyśmy do środka uderzył mnie zapach alkoholu i prochów. Normalne imprezy mojej szkoły. Tłum ludzi obijało się o mnie,kiedy nareszcie byłyśmy w miejscu trochę mniej otoczonym przez gości.
-Siemaaa dziewczyny! - usłyszałam głos Luke'a w tłumie i po chwili jego osobę.
-Cześć - krzyknęłyśmy obie.
-Regan, w kuchni czeka na Ciebie Meg -poinformował ją. Żyje w otoczeniu z samymi homo.
- A ty -wskazał na mnie -idziesz ze mną.
Pociągnął mnie w stronę jednego z pokoi, albo był to korytarz. Było tam pełno napitych ludzi, którzy zaraz chcieli się zjeść.
-Poczekaj tu. Idę po picie.
Tak jak kazał. Czekałam. Nie znam tu nikogo i nie ciągnie mnie abym kogoś stąd poznawała.
-Amy Colins?!!-usłyszłam za swoimi plecami - Grzeczna wzorowa uczennica na mojej imprezie?
-Cześć Matt - powiedział znudzona.
-O chuj to na prawdę ty. Nie spodziewałem się ciebie tutaj.
-Regan mnie przyprowadziła - poinformowałam go.
Znał ją bardzo dobrze. Byli kiedyś parą zanim ona nie stwierdziła,że jednak woli dziewczyny. Zostali kumplami. Przez to właśnie jestem na tej imprezie.
-Wszystko jasne - pokiwał mi kubkiem z drinkiem przed oczami. - Może się napijesz?
-Luke właśnie poszedł.
-Aaa Luke Luke Luke - powtarzał jego imię. Był nawalony. - Nawet dobrze,że się zmył
Przysuwał się do mnie coraz bardziej. W końcu ja poczułam zimną ścianę plecami. Nie mam ani kubka ani nic. On mnie zaraz pocałuje.
Kurwa
Kurwa
Kurwa
STOP

-Stary widzisz przecież,że panienka nie chce abyś ją całował. Jeszcze nie jest na tyle wstawiona i widzi twój ryj dobrze - zaśmiał się blondyn o czarnych odrostach,kolczykiem w wardze i całą wytatuowaną ręką.
Matt gdzieś się zmył. A mój obrońca odwrócił się do mnie.
Boże ratuj mnie.

-Cześć kociaku - powiedział odwracając się do mnie.
-Udajesz pociągającego czy masz po prostu skrzywienie twarzy? - udaje, że wcale się nie denerwuje.
-Zadziorna. Lubie takie - na te słowa dotknął swojego przyrodzenia przez spodnie.
-A ja nie lubię chłopaków z kompleksem wielkości.
-Chcesz zobaczyć mojego kutasa? Założę się, że jest tak wielki, że nie zmieści ci się cały do twojego gardła.  
-Nie mam przy sobie lupy, sory.
-Wiem,że chcesz Amy - zaczął się do mnie zbliżać. Ciśnienie poszło mi do góry. Jest przystojny, ale mega pewny siebie.Udaje to widać.
-Chyba jednak podziękuje - uśmiechnęłam się krzywo. Próbując odejść chwycił mnie za tyłek. Wzięłam pierwszy napój koło mnie i wylałam mu na głowę. Przeklnął pod nosem. Zaczęłam szukać szybko Regan. Znalazłam ją przy jakimś kolesiu,który chyba chciał ją poderwać.
Biedny.
Po prosiłam ją,abyśmy mogły wyjść. Jednak chłopak po prosił aby została na szybki numerek. Ona jednak zatkała go,że aż się nie doezwał.
-Lubisz dziewczyny, prawda?
-No pewnie. Laski mnie kręcą. A co?
-No mnie też,wiec cześć. 
Jego mina była bezcenna. Chciałam nawet wyjąć telefon,aby zrobić zdjęcie. Znalazłyśmy Meg w kiblu i pojechałyśmy do jej domu. Był akurat pusty. Poszłam siku oraz zmieniłam ubranie na domowe. Zaczęłyśmy oglądać jakiś film. Horror. One przytulały sie do siebie na kanapie,a ja siedziałam sama na fotelu. Nie robi dla mnie większych emocji fakt,że obok całują się dwie dziewczyny. Nigdy nie miałam do tego jakiś uprzedzeń. Film był o jakieś lasce, której zginęła matka i miała przez to chorą psychikę. Myślała po powrocie do domu,że jej siostra żyje. Tak na prawdę umarła razem z mamą. Dość chory ten film,ale nawet fajny.
Około piątej nad ranem spostrzegłam się,że one śpią. Chciałam ubrać na siebie bluzę i coś porobić. Jednak nie miałam bluzy. Musiałam ją zostawić u Matta w domu.
Świetnie
Zmieniłam tylko spodenki na bardziej normalne. Nie chciałam żadnej budzić, wiec wzięłam jednej samochód. Po około piętnastu minutach byłam pod jego domem. Nie było słychać żadnej muzyki. Zaparkowałam na przeciwko wejścia. Podeszłam do drzwi i zapukałam. Modliłam się,aby otworzył Matt,a nie...
-Ooo co cię tu sporowadza? Jednak chce się bzyknąć - powiedział szarmancko blondyn.
-Zostawiłam tu bluzę. Tylko to - patrzyłam cały czas w podłogę. Czasem zadziorna byłam,ale z reguły bardziej cicha.
-Tą? - trzymał w ręce moją szarą bluzę. Kiwnęłam głową. - Za lodzika ci oddam.
-No chyba nie!
-Tak tak tak - poruszył swoimi brwiami. - Wolny pokój na górze. Chyba,że wolisz w progu.
-To moja bluza oddaj! - zaczęłam skakać, bo wziął dłoń nad głowę. Był cholernie wysoki, a ja nie umiałam dobrze skakać.
-Coś za coś
Nie mogę. W sumie to tylko bluza.
-A wal się. 

-To jednak ruchanko
-Bierz se tą bluzę. Nara! - zostawiłam go w progu ze zdziwioną miną. Wsiadłam do auta i odjechałam. W domu Meg rozłożyłam sobie fotel. Położyłam się przykrywając kocem.
Cholerny pieprzony dupek.  


 ____________________
No wiec jest 2 rozdział. 
Mam nadzieje,że się spodobało.
 Napisałam to szybciej,bo jedna dziewczyna napisała do mnie na tt na temat rozdziału. A to motywuje. 

←DODAJ SIĘ DO OBSERWUJĄCYCH. TO NIE GRZYZIĘ
CHCESZ ABYM CIĘ INFORMOWAŁA??

NAPISZ SWÓJ USERMANE W KOM.
☼ JEŚLI MASZ COŚ INNEGO TO OCZYWIŚCIE TEŻ MOŻESZ.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz